Po jedenaste : nie narzekaj !

Narzekamy wszyscy, na wszystko. Na warunki mieszkaniowe, na zdrowie, na rodziców, na pracę. Nie mamy czasu się spotkać, gonimy w piętkę, odwołujemy spotkania, nie dotrzymujemy słowa, nie odpowiadamy na smsy, marnujemy czas w korkach. Wszystko stanowi problem: remont, wybór szkoły dla dziecka, poszukiwanie wymarzonej nieruchomości (czy też szerzej – miejsca na ziemi). Doświadczam tyle negatywnych sygnałów od otaczającego mnie świata (choroby, depresje…), że gdy spotkam kogoś kto nie narzeka i jest po prostu zadowolony z życia (tzn. kontentuje się tym, co ma) – jestem niemalże w szoku J A na szczęście zdarzają się i tacy ludzie. W mniejszości, ale jednak.

Podam dwa przykłady: pierwszy to kolega Męża, pewien Holender, który specjalnie przyjechał z Holandii by coś tam omówić (choć to nie była sprawa wagi państwowej), mimo tego że mógłby to zrobić spokojnie przez skype. Ale on przyjechał do nas, zjadł z nami, spał u nas, i chłopaki mieli czas na konstruktywne obgadanie sprawy twarzą w twarz w piątek wieczorem i sobotę rano. Czy muszę mówić, że ludzie mieszkający w Belgii, tudzież nawet w Brukseli nie zawsze nas odwiedzają? Zrobiło to na mnie wrażenie. Ale też to, że kolega w rozmowie ze mną, powiedział, że będą szukali domu w danej okolicy w Holandii, nie dlatego ze względów ekonomiczno-rodzinnych, ale dlatego że tam im się po prostu podoba (jest pięknie, zdrowo, bezpiecznie, blisko lasu itd.)

Drugi przykład to włoski profesor z mojego kursu niderlandzkiego. Ma około 45 lat, wysportowana sylwetka (= dba o siebie), ciekawe zainteresowania (surfuje). Reaktywny, ciekawy świata i skromny, jest kochającym ojcem (mówi z wielką miłością o swojej trójce dzieci). Włoski profesor też korzysta z życia – podczas przerwy na Wszystkich świętych byli całą rodziną w Biarritz na surfie. Oczywiście tu nie chodzi tylko o kasę, ale o całokształt. Jemu jeszcze chce się chcieć, mimo to, że spokojnie mógłby spocząć na laurach.


Oby więcej takich pozytywnych przykładów!!!!

Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

Księżycowe góry