Blisko i egzotycznie
Kiedyś gdzieś wyczytałam, że jakaś grupa przyjaciół
postanowiła urlop spędzić w miejscu zamieszkania,
przy czym bawili się wyśmienicie: chodzili do kina i do muzeum, robili
to na co zwykle brakuje czasu, wysyłali znajomym pocztówki
i wszyscy im zazdrościli J
My w tym roku też byliśmy bardzo blisko. Było
blisko i swojsko. Byliśmy w Alzacji (wynik wspólnych negocjacji), zahaczając o znajomych w Luksemburgu oraz Holandii. I takie wnioski:
- Alzacja (ciekawy region na skrzyżowaniu Francji i Niemiec) i jej wina są piękne J
- da się jeździć z dwumiesięcznym
dzieckiem
- da się jeździć z dwójką małych dzieci (2 lata i 2 miesiące)
- pierworodne nauczyło się żyć bez smoczka, choć
wcale nie planowaliśmy jej tak szybko oduczać ale cieszymy się, że tak (przez
przypadek) wyszło
- drugie zaczęło przesypiać noce, choć wcale na to nie liczyłam
i to też była miła niespodzianka
- pogoda – jak na zamówienie (kolejna niespodzianka)
- francuska kuchnia – fantastyczna
- mieszkanie wynajęte – lepiej
wyposażone i jeszcze fajniejsze od naszego (tęsknimy!)
- nocleg w Luksemburgu – za sprawą Agaty i Matyldy jak
zwykle niezwykły
- Holandia też zaskoczyła: kolacja na plaży – niezapomniana; Haga – elegancka; nowa gra – dzięki Michałowi – odkryta
- reszta czasu z rodziną męża, E się wybawiła po wsze czasy zaliczając
nowe place zabaw, baseny i baseniki, dmuchany zamek, jazdę na
kucykach i na rowerze, bawiąc się także ze starszymi
dziećmi
- kolejna książka – wydana
Wypoczęliśmy i byliśmy zadowoleni. Ze swojego wyboru i
z siebie (obeszło się prawie bez kłótni).
Nie trzeba daleko jeździć by cudów
szukać!



Commentaires
Enregistrer un commentaire