Mądrości ze słoika

Była koleżanka z pracy zainspirowała mnie (a przez to nas) do pisania na karteczkach o małych i większych pozytywnych rzeczach, które nas codziennie spotykają (= za co jesteśmy wdzięczni, z czego się cieszymy etc.).
Naturalnie, trzeba było najpierw znaleźć słoik: Mąż wygrzebał ten ikeowski, po makaronie. W miesiąc mniej lub bardziej regularnego spisywania, wypełniliśmy słoik!
Miło było wczoraj wieczorem, karteczka po karteczce, przypominać sobie te miłe momenty.

Zachęcam!


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze