Po warsztatach, przed wystawą
Warsztaty. Praca. Dom. Dzieci. Chorujące
dzieci. Szkolenie. Pisanie. Wystawa. Przygotowania do. Brak snu. Nieustannie
się uczę, na przykład tego jak być lepiej zorganizowanym. Bardziej
przewidującym. Że angażowanie się w wszelakie kreatywne akcje wymaga kilkumiesięcznych
przygotowań. Jednocześnie rewiduję swoje poglądy o literaturze: okazuje się, że
można być i pisarzem i robić błędy. Poznaję ludzi, którzy są bardzo do mnie
podobni: trochę zagubieni, szukający, walczący, starający się żyć ze swoich
pasji lub przynajmniej łączyć kreatywność z nazwijmy to „przyziemną” pracą.
Niemniej jednak cieszę się ze swoich małych rutyn, z należenia do czegoś
większego ode mnie, z pączków afrykańskich i placków libańskich, z tańca w
przerwie na lunch i wolności twórczej. Z przeżywania. Odkrywania. Realizowania.
Commentaires
Enregistrer un commentaire