Praca i inne
Pierwszego dnia po pracy poszliśmy z Mężem na
targ świeżych produktów wypić kieliszek wina i zjeść spontanicznie kolację w
włoskiej knajpie.
Czas mi leci inaczej, bo nim się zorientuje
jest 21:00. Weekend smakuje lepiej, życie serwuje mi szkolenie z „optymalizacji
czasu”. Wszyscy się pytają jak pierwszego dnia, a mnie bardziej interesuje
odpowiedź na pytanie – jak to wszystko pogodzić? Pełnoetatową pracę, dojazdy,
dziecko, sprzątanie, zakupy, Mąż, życie wewnętrzne i socjalizację. W pracy źle nie
jest i wiem, że to ode mnie też będzie zależało, czy będę odbębniać, czy się
rozwijać. Spełnia sporo z moich oczekiwań (mała struktura, międzynarodowe
towarzystwo, wykorzystuję języki, jest blisko, stanowisko niezależne związane
poniekąd z pisaniem oraz robieniem researchu). Dla mnie ważniejsze jest to, czy
pozostanę sobą czy też jak spędzam czas „wolny” mimo pracy.
Na razie patrzę z rozkoszą na to jak moje
dziecko rośnie, wrócił jej apetyt, chodzi przy pchaczu, wszystko ją interesuje,
niczego się nie boi J
Weekend był pełen wrażeń, od IKEI i skręcania
mebli, świętowanie Eli pierwszych urodzin (pierwsza tura) i spacer po parku z
rodziną, w niedzielę zoo z przyjaciółmi – świeże powietrze, nowe wyzwania, jest
dobrze J

Commentaires
Enregistrer un commentaire