Moje miasto a w nim…

Ostatnio w gazetce lokalnej widziałam ogłoszenie że gmina moja szuka chętnych obywateli wśród jej rezydentów (dla niezorientowanych: Bruksela jest podzielona na 19, samosterowalnych, gmin) do jakiegoś multi-culti projektu, coś o promowaniu zaangażowania wszystkich obywateli w życie lokalne w celu poprawy spójności społecznej i wzajemnego zrozumienia wśród ludności miast kosmopolitycznych (czyli niby nic nowego ale może w końcu konkretnego albo bardziej demokratycznego). Otóż w mojej małej gminie jest 47.000 mieszkańców, z czego 47% to nie Belgowie. Wśród tych 47% jest 150 narodowości. Możecie sobie wyobrazić ile to języków! A proszę teraz to wszystko zintegrować J Poszłam na zebranie, wieczorowa porą, pewnego wtorku. Oczywiście było dużo bla bla i jacy to my wspaniali i jak dużo już zostało zrobione w tej sprawie. Ale jak było fajnie! Poznałam nowych ludzi, niektórzy mnie mocno rozweselili, inni zainspirowali. Zobaczyłam z bliska jak może wyglądać taka grupa robocza na poziomie administracji. Dobrze się bawiłam (czasem trudno traktować takie rzeczy poważnie), przy czym głównie chodziło o networking – nigdy nie wiadomo co kiedy gdzie komu się może przydać! Póki co, będę sobie chodzić raz na jakiś czas na takie zebrania, pomysłów na integracje przecież nie brakuje a działanie lokalne dobrze (przynajmniej mi) robi jako że człowiek zapuszcza korzenie i czuje że do czegoś przynależy, a z tego z kolei nic złego wyjść nie może.

http://www.criscoeurope.eu/

Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze