Nad morzem

W czwartek pojechaliśmy nad morze. Lubię jeździć nad morze, nad morzem się urodziłam i nad morzem zawsze jest magicznie. Pogoda była słoneczna, a Mąż dawno nie był.

Padło na De Haan, miejscowość, którą uwielbiam i w którą za każdym razem byłabym gotowa zainwestować – coś à la mini-Sopot, oryginalnie zachowany kurorcik z początku XX w.


Belgijskie plaże są piękne, szerokie i piaszczyste; są wydmy, jest historyczny tramwaj, można pojeździć na rowerze. A doświadczyć takiego dnia poza sezonem, w środku tygodnia, to istne błogosławieństwo J




Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze