Celebracja życia

W obliczu tego wszystkiego co się na świecie dzieje i czego tu komentować nie będę, postawiłam na celebrację życia, kulturę i podróże (nie mówiąc o moim kolejnym przeziębieniu, jako że system odpornościowy mam w tej chwili zerowy).

Skończyłam czytać Borisa Viana (jakoś tytuł „Piana dni” nie przechodzi mi przez klawiaturę), zaczęłam Murakamiego („1Q84”) i śni mi się Japonia (ale będzie musiała z 1-2 lata jeszcze poczekać) a dziś wieczorem idę z grupą portugalską na „1001 nocy”, co będzie niezłym przygotowaniem językowym do naszego wyjazdu do Portugalii J


Na talerzu więc czytanie, pisanie i przygotowywanie się do kolejnych wyjazdów. Jestem gotowa na wszystko!


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze