bez specjalnego natchnienia
Czekałam z tym postem na jakieś fajne
zdjęcie, ale nic mnie – oprócz tych listków – nie zainspirowało, a czas goni.
Dziś pewnie z Targów Książki złożę relację!
W żłobku w poniedziałek zawsze się pytają „Czy
dziecku minął dobrze weekend?”. Cieszy mnie to, że dziecko traktują jak
jednostkę, ale mnie się o to nikt nie pyta i chciałoby się odpowiedzieć: Lepiej
niż mi…
Nie wychodzi nam ostatnio świętowanie
czegokolwiek, czego nie można powiedzieć o normalnych dniach, które całkiem
miło i niezobowiązująco spędzamy. Nowa restauracja, odkryta przez przypadek
dzielnica, fajny film (dzięki Bogu za darmowe wypożyczania z biblioteki) – to
są nasze powody do radości.
Ja się znowu rozchorowałam, co zniwelowało
brak snu do zera L
Dzieciątko wykombinowało jak się podnosić z
pozycji leżącej do siedzącej, i teraz w łóżeczku zamiast spać spokojnie
rozrabia, kręcąc się wokół osi brzucha, przewracając się, turlając, niemalże
wstając na 4 łapy – co jest super, ale dlaczego ona musi eksploatować swój
rozwój psychomotoryczny w środku nocy?? Chyba najczęściej przez mnie ostatnio
używane frazesy to „nie ruszaj się” oraz „leż spokojnie”, ewentualnie „czy ty
rozumiesz co ja do ciebie mówię?”…
Nauczyłam się ważnych rzeczy ostatnio. W
sumie nic oświecającego, ale zawsze.
Pod wpływem – uwaga – klasyków typu Anna
Karenina oraz Madame Bovary (oraz bieżącej sytuacji), zmieniłam się. Albo
nauczyłam się dostosowywać potrzeby do rzeczywistości. Tak jest lepiej. Nie ma
potrzeby się zabijać J nauczyłam się, że wybór jest iluzją i że chcieć
a móc to dwie różne rzeczy. I nie mówię tego z nutką goryczy. Jest jak jest,
widocznie tak powinno być i jest dobrze!

Commentaires
Enregistrer un commentaire