Klasyki
Tydzień pod kątem niespania, bo dziecku się
coś cofnęło. Druga połowa tygodnia zdecydowanie lepsza ale od niedzieli do
środy to był jakiś hard-core: nie mogła zasnąć, jak już zasypiała, to budziła
się co godzinę, płacząc w niebogłosy, nie można było zostawić jej samej.
Wieści o narodzinach dzieci znajomych
przeplatają się z wieściami o poronieniach (czasem w przeciągu kilku godzin),
nie wiadomo czy cieszyć się, czy smucić…
Z czytania przerzuciłam się ostatnio na
oglądanie filmów (ekranizacji wielkich, klasyków), co ma tę zaletę, że można to
robić we dwoje. Przy okazji Męża trochę podszkalam z literatury światowej (on
bardziej robi w liczbach). A umówmy się, że ja też nie pamiętam wszystkiego,
zwłaszcza jeżeli to czytałam 20 lat temu… Wczoraj padło na „Miłość w czasach zarazy”,
Garcii Marquez … Łzy obowiązkowo były J
Partycypuję w różnych konkursach, zapisuję
się na szkolenia, nawiązuję kontakty, szukam się dalej. Jednego dnia jestem
urzędnikiem, drugiego nauczycielką, tłumaczem, pisarzem, badaczem,
literaturoznawcą, bibliotekarką, specjalistą do spraw komunikacji, działaczem,
sekretarką, asystentką. Przy czym chyba nie muszę mówić, że to co mnie
interesuje najbardziej jest najmniej płatne i raczej wyżywić mnie nie wyżywi.
Kto to powiedział, że polonista to nie zawód, tylko hobby?
No nic, nie ma co narzekać, na szczęście
umysł ludzki tak długo szuka, aż znajdzie. A Eliana kończy dziś 8 miesięcy, ma
dwa ząbki, siedzi i umie mówić bezwładnie „mamamamama”.
Wybaczamy jej wszystko, sobota zaczyna się
wcześnie, to już rutyna J
Commentaires
Enregistrer un commentaire