Targi Książki A.D. 2016
Po raz pierwszy miałam iść jako autor.
Przygotowana psychicznie na klęskę, nie robiłam z tego wielkiego halo, jako że
współpraca między wszystkimi zainteresowanymi stroni przebiegała tak jak
przebiegała.
Oczywiście nie było dla mnie badge’a (może
identyfikatora?), mimo zapewnień wydawcy, że będzie. No ale trudno. Nie
sprzedaliśmy też wielu książek, i to eufemizm, by powiedzieć że sprzedaliśmy
tyle co kot napłakał (i to na dodatek dzięki moim staraniom, bo inni tam chyba
byli tylko turystycznie), ale doświadczenie marketingu bezpośredniego bez
równych sobie!! No i po za wszystkim innym, jeśli nie jest się pisarzem
pierwszoplanowym, tylko niszowym, to dotknąć nawet jedną duszę, ale zrobić to
doszczętnie i głęboko, poruszyć ją, zapewnić jej dobrą lekturę i zdać się dalej
na pocztę pantoflową – to satysfakcja sama w sobie.
A o czym myśli autor gdy dedykuje książkę?
- Że buty go uwierają
- Żeby nie robić błędów ortograficznych J
Kilka spostrzeżeń z Targów Książki:
- Książki są (bardzo) drogie
- Książki są o niczym (pisanie o pisaniu, o tym
jak ja coś napisałem, względnie o tym co chciałem napisać, co chciałbym
napisać…)
- Książki (tak jak nasza) są zbiorami (listów,
refleksji, esejów, innych książek)
- Książki są wspomnieniami (jak to było…)
- By się sprzedawać, książka nie musi być nie
wiadomo jak odjechana, tylko musi mieć dobrą promocję
- Czcionki w książkach są coraz większe
- Książki starają się wzbudzać emocje bardziej
niż przekazywać treść (?)
- Mężczyzn w starszym wieku najłatwiej
zainteresować (choć sprzedałam też książkę młodej mamie - żonie autora
podpisującego obok mnie)
- Tłumek sam może wzbudzić wystarczające
zainteresowanie
Całe przedsięwzięcie było niezwykle męczące,
psychicznie (emocje!) i fizycznie (stanie, zagadywanie, no i nie oszukujmy się:
komunikacja = manipulacja), no ale praktyka czyni mistrza!
W niedzielę idę znowu bo książki to jednak fajne
są. Mimo wszystko J


Commentaires
Enregistrer un commentaire