Komunia, która komunią nie była

04/05/2014

W niedziele był zaplanowany udział w komunii córki brata ciotecznego Ukochanego. Tyle, że, po pierwsze, tak naprawdę zostaliśmy zaproszeni na uczczenie komunii po komunii, na samej komunii (rozumianej przeze mnie jako uroczystości w kościele) nie byliśmy. Po drugie, okazało się, że dziewczę ma lat 12 i że to niby było coś, co ja bym raczej nazwała bierzmowaniem (tutaj, tzw. Druga Komunia Święta).

Jak zwał tak zwał, okazja do uczczenia była. I to z wielkim rozmachem: klub strzelecki, catering, kolorowa dekoracja z sowim motywem, deser lodowy w formie owieczki (której dumne dziecko odcina według tradycji nożem łeb…), prezenty – od designerskiej myszki po wycieczkę do Paryża – no cóż, nie codziennie obchodzi się swoją nie-komunię J

Belgowie to w większości bankowcy, ubezpieczyciele, psychologowie oraz logistycy, którzy uwielbiają wcinać cukierki, w każdej ilości, w każdym wieku i pod każdą postacią.

Jeśli czas miło i szybko zleciał, pożegnania trwały całą wieczność J

My na nasz ślub zaprosimy do restauracji etiopskiej, gdzie się je palcami, i o jakiejkolwiek dekoracji, sowiej czy innej, mogę sobie tylko pomarzyć – to tak dla porównania…

Wracając do domu obraliśmy dłuższą i bardziej objazdową drogę przez Antwerpię i okoliczne miasteczka, którym to jednemu z miasteczek dziadek Ukochanego przewodniczył przez ćwierć wieku w roli burmistrza. Miasteczko odwdzięczyło mu się ulicą noszącą jego imię i nazwisko. Będzie o czym dzieciom opowiadać J

Wieczorem, zamiast wina, piwo.

==

Oto siódmy i ostatni wpis cyklu noszącego ekscytujący tytuł „mój (nie)typowy tydzień”.

Czego nie napisałam:
a.     że nie umiem chodzić w obcasach
b.     o wysypce, która się wzięła nie wiadomo skąd
c.  w związku z uczuleniem, biorę leki antyhistaminowe, których jednym ze skutków ubocznych jest senność
d.   że się kłócimy z Narzeczonym, nawet nierzadko, ale za to konstruktywnie (oboje mając takie charaktery, jakie mamy)
e.     że się bardzo cieszę, że mnie tyle osób czyta, ale
f.   że tracę opanowanie nad sobą, gdy ktoś po przeczytaniu mojego bloga, zadaje mi pytanie „to czym ty się tak właściwie zajmujesz?”


Miłego tygodnia!


Commentaires