Rok po
Dokładnie rok temu, w 10 dni po ślubie oraz w
dzień urodzin byłego męża, wsiadaliśmy do samolotu, który miał nas zabrać do
Kenii. Nie wiedzieliśmy wtedy na jak długo jedziemy oraz co nas czeka. Dziś
jesteśmy z powrotem w Brukseli, a ja w ramionach trzymam piękną, miesięczną,
dziewczynkę. Nasza słodka, ugandyńska córeczka.
Mimo tego, że nie do końca wszystko się
potoczyło tak jak to sobie wyobrażaliśmy, jesteśmy daleko od punktu wyjścia.
Czy jesteśmy bogatsi? Finansowo na pewno
jesteśmy biedniejsi – Afryka nie jest back-packerskim kontynentem.
Czy jesteśmy mądrzejsi? Tak, choć czasem,
według zasady „im więcej, tym mniej”, mętlik w głowie jest i ma się dobrze.
Czy żałujemy? Nie, choć drugi raz byśmy to
inaczej zrobili. Wiele mitów zostało obalonych, strach został przełamany – a to
bezcenne. Spotkaliśmy też wielu ciekawych ludzi (kontynuacja odbywa się przez
fb), zobaczyliśmy niesamowite krajobrazy, przeżyliśmy trudne do opisania
momenty, zostaliśmy natchnieni, poczuliśmy, że żyjemy. Gdybym mogła, to bym,
tak jak to zawsze chciała mama z babcią, tylko podróżować i odkrywać.
No i pojechaliśmy we dwójkę, wróciliśmy we
trójkę – jak to można wycenić?
Commentaires
Enregistrer un commentaire