Przyjaźń
Ostatnie dni były poświęcone spotkaniu z
koleżanką, drogą mi osobą (która przyleciała aż z USA, by ze mną i moją rodziną
spędzić czas), w moich ulubionych miejscach w Brukseli. Koleżankę poznałam trzy
lata temu na Islandii, rok później odwiedziła mnie i razem poleciałyśmy do
Szwecji (odwiedzić inną, wspólną koleżankę). Piszę to by pokazać, że zasadniczo kilometry nie są przeszkodą do widywania się. Wiele nas łączy – dekadencki styl
życia, młodsi mężowie, inwestowanie w siebie, podróże, książki.
Ponieważ nigdzie jej się nie spieszyło (w
przeciwieństwie do mnóstwa ludzi, którzy pędzą za własnym ogonem, w tym mnie),
miałyśmy CZAS obgadać sprawy przeszłe, aktualne i przyszłe. Chciała trochę połazić po Art Nouveau, ale chyba dała radę "tylko" poprzesiadywać całymi dniami w kawiarniach i księgarniach. Doszłam do wniosku,
że lubię moje życie, że lubię mieć gości i dzielić się z nimi różnymi rzeczami,
lubię zasiadać do komputera z kubkiem kawy w ręku, moją aktywność, mój Klub Książki,
a nawet lubię zajmowanie się domem i poszukiwaniem mojej drogi (nawet jeżeli
czasem muszę się powstrzymywać od rękoczynów).

Commentaires
Enregistrer un commentaire