Kwadratowa pizza
Podróż
na szczęście do problematycznych nie należała. Newsweek i Wysokie Obcasy Extra. Samolot,
na odmianę, pół pusty. Bo kto wylatuje na Sardynię 1 stycznia? Ląduje 20 minut
przed czasem, słońce, stopni dobrze ponad +10°C, lotnisko położone nad morzem,
powiewa miło i ciepło. Na dodatek pociąg do centrum Cagliari jedzie
minut 7, koszt biletu – €1,25. To wszystko mi się bardzo podoba. Mniej mi się
podoba podejście z walizką na górę zamkową, gdzie się zatrzymałam, pocę się,
ale no cóż, i tak jest bosko. Widok ładny, zaimprowizowane tarasiki (BHP na
pewno by do niejednego się przyczepiła) robią wrażenie, architektura
zdecydowanie chaotyczna.
Dlaczego
akurat tu? Szukałam miejsca gdzie mnie jeszcze nie było, gdzie się wspólnie nie
wybieramy w najbliższym czasie i do którego jakieś tam zainteresowanie
przejawiam. Jeśli dodać do tych wymogów sensowną cenę i wykonalność pod
względem rozkładu lotów, dużego wyboru nie miałam. We Włoszech ostatni raz
byłam (chyba) w 2010r. i pamiętam że się bardzo rozczarowałam. Jak wiecie, wolę
Półwysep Iberyjski. Po włosku mówię, i to płynnie, ale z
Włochami mam problem. No ale Sardynia to bardziej południe; co zresztą widać po
ilości migrantów z Czarnego Lądu i nie tylko.
Ostatni
miesiąc był ciężki, zaczęło się od choróbstw i gonieniem za własnym ogonem. 3
podróże zagraniczne w ciągu jednego miesiąca, zmęczenie, święta (emocje),
kłótnie (z różnymi osobami), spotkania z dawno nie widzianymi osobami (emocje),
nowe perspektywy, stare problemy. Skończyło się na radykalnej potrzebie
zerwania z zalewającym nas szajsem i wyciszeniem się. Cagliari jest pod tym
względem idealne – nie za duże, nie za drogie, nie za ambitne i bezpieczne.
Na
miejscu wita mnie Michele, sympatyczny młodzieniec i rodowity Sardyńczyk o
głębokim, piwnym spojrzeniu. Tłumaczy mi co i jak, choć przez święta i tak
wszystko zamknięte i miasto ożywia się dopiero po zmroku. Jako że i tak aż
takich ambicji to ja nie mam, wychodzę wcześniej i… faktycznie, problem ze znalezieniem
czegokolwiek do jedzenia normalnego jest rzeczywisty. W końcu natrafiam na coś,
gdzie mnie ostrzegają: „dziś pizza tylko kwadratowa”. Pani, dla mnie to ona
może być w kształcie gwiazdy Dawida, byle by była! Dostaję przy okazji niedobrą
kawę i „colę”, przypominającą smak pepsi rozcieńczonej wodą. Ale wybaczam im.
Pizza jest z kaparami i anchois.
Pyszna i kwadratowa.
Commentaires
Enregistrer un commentaire