Przyjemne z pożytecznym
Ostatnia część szkolenia z infografiki bardzo
mi się podoba. Jest po prostu wesoło. Pani śmieszna, kolega Marokańczyk
siedzący obok pomocny, a zawartość przecież kiedyś może się przydać. Nabieram
pewności siebie przy klawiaturze, utrwalam sobie skróty, uczę się i czieszy mnie szybkość z przyswojenia sobie nowych rzeczy, ćwiczę kreatywność, tworzę.
Wiadomo, że po 40h nie będę w stanie sama projektować stron internetowych i nie
o to chodzi, ale o rozbrojenie rutyny, wyjście z domu, o połączenie przyjemnego
z pożytecznym.
Mam też nowe rytuały: po zostawieniu dziecka
w żłobku, zahaczam o sklep (brak o tej porze kolejek), gdzie zaopatrzam się w drugie
śniadanie, dochodzę z reguły do szkoły trochę za wcześnie (specjalnie) –
zasiadam wtedy w ratanowym fotelu przed zamkniętą salą, wyciągam książkę i… 10
minut pełni szczęścia.
I tak przez 10 dni.
Byliśmy w środę na lekcji tańca, zostawiwszy
dziecko u znajomych, 4 ulice dalej J wtedy co byliśmy na kaligrafii, przyszła szwagierka
z mężem – kluczem do udanego babysittingu jest dywersyfikacja J trzeba sobie radzić. Na tańcu fajnie, Mąż
nie do poznania.
Miłego week-endu!

Commentaires
Enregistrer un commentaire