Guźce, Hemingway i wodospady
Byłam ostatnio tak
zmęczona, że przez 3 dni nie wchodziłam na Internet (ci, co mnie znają, dobrze
wiedzą, że to precedens!). Dziś (niedziela!) zostaliśmy na przykład obudzeni o 05:27 przez grasujące samopas po campingu guźce. Camping nie mieścił się bynajmniej w
mieście, tylko w (kolejnym) parku narodowym – Murchinson Falls, słynnego z
wodospadów, katastrofy lotniczej Hemingwaya no i w ogóle z Nilu (a konkretniej Nilu
Białego), tak, tego samego Nilu, co w Egipcie. Otóż Nil się rodzi, proszę
państwa, w niedalekim Jeziorze Wiktorii (tego samego, nad którym było położone
kenijskie Kisumu). No i zobaczyć ten Nil tutaj, i to zobaczyć go w piękny,
słoneczny dzień, to jest naprawdę coś.
Wyśpię się w kolejnym życiu, trudno J
Commentaires
Enregistrer un commentaire