O gepardach
Dawno dawno temu pewien
farmer w obronie swojego stada zabił gepardzią samicę. Osierociła ona dwa małe
bezbronne gepardziątka, które wzięła z kolei pod swoją opiekę córka farmera –
Ann. Tak powstało, zupełnie z prywatnej inicjatywy, gepardzie centrum pod
Pretorią.
Ann ma dziś 85 lat, jest
krępą staruszką, która żwawo pogania personel, wciąż prowadzi jeepa i z pasją ratuje
zwierzęta. Miejsce jest skrzyżowaniem pół otwartego zoo oraz centrum badawczego nad zwierzętami, głównie gepardami. Pracują tam – co ciekawe – głównie
dziewczyny (wolontariuszki/stażystki), bo Ann twierdzi, że są bardziej matczyne.
To zawsze podbudowujące
widzieć, że istnieją inne modele życia niż 9-17.
W centrum dowiadujemy
się, że nieszkodliwie wyglądający ratel jest najbardziej niebezpiecznym
zwierzęciem na świecie. I takie tam inne ciekawostki/anegdotki ze zwierzęcego
życia J
Spędzamy tam trzy godziny,
na wycieczce są również cztery matki z czterema dorosłymi córkami – czyżby
team-building? Bardzo fajny pomysł, chyba fajniejszy niż łażenie po sklepach i
obgadywanie znajomych i nie znajomych przy niedobrej kawie w kartonowym
kubeczku.
Inwestujemy sporo w
zwierzęta tak naprawdę po to, by nasze dzieci nie traktowały słonie, lwy czy
też cokolwiek innego jak my traktujemy dinozaury i znały je z autopsji a nie z
obrazków.
Zachowamy tylko to, co
kochamy
Kochamy tylko to, co
znamy
Znamy tylko to, o czym
się uczymy
Commentaires
Enregistrer un commentaire