Smocze Góry
Zostaliśmy w Pretorii
trochę przyziemnymi sprawami (załatwianie wiz, kurowanie się…), ale czekając,
wyciskamy z RPA to, co najlepsze; a czy to gepardzie centrum, mina diamentowa
czy czerwony autobus hop-on hop-off, to nie ma to najmniejszego znaczenia.
Grunt, że zwiedzamy gruntownie i ekstensywnie; no i, że nam się podoba J Mamy już na szczęście własny samochód, więc podróżowanie
nabrało innego wymiaru. Oczywiście Mąż prowadzi, ani mi się śni to robić po
lewej stronie. Bóg mu w dzieciach wynagrodzi J
A więc po paru zajętych
załatwianiem spraw bieżących dniach (ostatnio nam się codziennie coś zmienia,
więc nierzadko jest tak, że rezerwujemy bilety a potem trzeba np. sprawę bo to bo tamto odkręcać), o kursach on-line czy o przygotowywaniu się do następnych
projektach nie wspominając (o tym później), wylądowaliśmy w Smoczych Górach
(Drakensberg).
Dramatyczne krajobrazy,
czyste powietrze, wycieczki po górach, kuchnia bardziej domowa, swoboda
poruszania, … i znów jest inaczej i na swój sposób piękniej J Jest też całkiem chłodno (w nocy grzejemy!), co oznacza
całkowity brak komarów. Drogi to są takie, ze mi oczy na wierch wychodzą
(pięcio-pasmówki w każdą stronę!). Jadąc przez ten ogromny kraj (4x Polska),
czuję się jak u Coetzeego.
Kącik kulturalny:
skończyłam czytać „Sostiene Pereira” A. Tabucchiego w oryginale, dobrze mi się
czytało, teraz wzięłam się za „Dublińczyków”, również w oryginale. Czas na
dywersyfikacje lingwistyczną J
Coś dla Ciebie, z mistrza Kapuścińskiego ("Lapidaria I-III", Warszawa 2008, Biblioteka Gazety Wyborczej, s. 165): "Podróż to owocne przeżywanie świata, zgłębianie jego tajemnic i prawd, szukanie odpowiedzi na pytania, które on stawia. Tak pojmowane podróżowanie jest refleksją, jest filozofowaniem."
RépondreSupprimer