Prawdziwe życie?
Co jakiś czas powraca w
rozmowach temat „prawdziwego życia”. Czym jest i dlaczego ciężko nam się
pogodzić z innymi trybami życia (niż ten swój własny)? Czy istnieje jeden wzór
„prawdziwego życia” a inne życia są „nieprawdziwe”? Dlaczego ci, którzy
funkcjonują w systemie 9-17 i prowadzą dyskusje na temat odmian gruszek
uważają, że ich życie jest prawdziwsze od życia tych, którzy leżąc w hamaku na
Zanzibarze czytają książki? Czy życia Nelsona Mandeli, który spędził ileś tam
lat w więzieniu, albo takiego Steve’a Jobs’a, który chodził na bosaka, wyparł
się własnej córki i zbywał ludzi swoją gburowatością, były nieprawdziwe?
Magda i Artur spędzili
pięć lat w Pakistanie. Do supermarketu chodzili oddzielnie, żeby na wypadek
ataku terrorystycznego, zginęło „tylko” jedno z nich i ich synek został „tylko”
półsierotą.
Właśnie spotkaliśmy
Południowo-Afrykańczyka, który szkoli nauczycieli w Kazachstanie. Jego córka,
obywatelka Szwecji, mieszka na jachcie na Malcie. O Janet już pisałam. Nie
mówiąc o nas. Robimy, co chcemy, kiedy chcemy, z kim chcemy. Nasze życie, od
tych trzech miesięcy w drodze, wydaje mi się prawdziwsze niż kiedykolwiek, i na
pewno bardziej prawdziwe niż gdy siedziałam za biurkiem osiem godzin dziennie.
Ja uważam, że każde
życie jest prawdziwe i że istnieje tyle „żyć”, ile ludzi. Każdy ma chyba prawo
meblować sobie swoje życie, jak chce. Nikt nie ma prawa rościć sobie pretensji
o to, że jego życie jest prawdziwsze od czyjegoś innego życia. A jeżeli już to
robi, to musi być chyba bardzo nieszczęśliwy.
Commentaires
Enregistrer un commentaire