Francja, Normandia

Jak już ustaliliśmy, czekając na Męża, wybrałam się na jeden z weekendów do Francji, a konkretniej do Normandii przez Paryż. W Paryżu mieszka moja stara (stażem) znajoma, jeszcze z Libanu; poznałyśmy się w klasie maturalnej. Odwiedzamy się kilka razy do roku, w Paryżu, Brukseli bądź też jeździmy wspólnie po Europie – od Porto po Sankt Petersburg poprzez Sztokholm.

Program na teraz brzmiał: lunch w Paryżu, potem samochodem na północ, do Deauville i Trouville-sur-Mer, dwóch kurortów nadmorskich à la Sopot, które od jakiegoś czasu były na mojej liście (bo ja robię listy). Miejscowości nie zawiodły mnie, Francją jestem zresztą od jakiegoś czasu zachwycona, co i raz na nowo. Piękne krajobrazy i architektura, dobre jedzenie, kultura wyższa (nie tylko w Paryżu), uprzejmość, łatwość życia (dla nich), na byle targu czujesz się jak księżna Monako.


Zahaczyłyśmy również o Honfleur, które znałam z wierszy Victora Hugo J


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze