I co teraz?

Tak więc można powiedzieć, iż "wróciliśmy do rzeczywistości", cokolwiek miałoby to oznaczać. 

Jednak na pytania „jak się czujesz”, „jak było” i „co teraz” odpowiadać już nie mogę.

Wybaczcie, ale nie mam żadnego planu. Żadnej pięciolatki. Żyjemy trochę z dnia na dzień, kreując sobie nasz własny świat, w zależności od tego czego w danym dniu doświadczymy, kogo spotkamy, co przeczytamy, czego się dowiemy. Oczywiście, że coś tam sobie marzymy czy zakładamy, ale to naprawdę za luźne, by się z tego publicznie zwierzać.

W takim kontekście, przypominam sobie wpis znajomej, która rzuciwszy pracę, musiała sobie również radzić ze społecznym ostracyzmem i litością zakrawającą o „no i co ty teraz, biedaku, będziesz robić?”. Odpowiadała „nurkować w Meksyku oraz uprawiać yogę na Bali, tak rzeczywiście, można mi współczuć” J  

Z drugiej strony, czy ktokolwiek z nas wie, jaki wszechświat ma dla niego  zarezerwowany plan?


Więc, co teraz? Teraz, muszę główkować jak odpowiedzieć na to pytanie J

Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze