Gorączkowo

Gorączkowo zaczęłam się zapisywać na różne kursy i wydarzenia związane z pisaniem (spotkania z autorami, sesje kreatywnego pisania, weekendy kreatywnego pisania, konferencje, kółka etc.). Bo mnie nie tyle interesuje mnie pisanie, co techniki jego nauczania. W trzech językach i różnych miejscach – na terenie Belgii oraz internetowo. Zobaczymy, co to przyniesie; w najgorszym wypadku (tzn. jeśli nic), to przynajmniej będę mieć wrażenie, że coś zrobiłam/robię, i że to jest trochę skanalizowane w jednym (a nie wielu) kierunku. No i poznam trochę ludzi ze środowiska. I będzie jakaś dyscyplina, jakieś pokierowanie przez ludzi, którym się po to płaci. Jakoś mnie to na razie napędza. Nadaje strukturę. Tak więc będzie wyglądała moja „rentrée” 2015.

O pisaniu już więc było, a co czytam? „Dom z witrażem” – bo lubię witraże (Art Nouveau) i opinie były dobre J

Poza tym wróciłam do mojego życia po krótkim pobycie w Warszawie. Kilka książek, kilka czasopism, kilka znajomych, dużo spacerów i dużo Tesco z Promenadą (bo najbliżej i w zasadzie wszystko mają), dużo rodziny, mało snu.

Teraz (oprócz zapisywania się na kursy), wróciliśmy do bardziej przyziemnych zadań – basen i żłobek dla małej, oglądanie domów na sprzedaż, rezerwowanie weekendów tu i ówdzie, walka ze snem…

Eliana skończyła 12 tygodni, co dla mnie jest kosmosem samo w sobie. Na ogół jest najukochańszym i najmniej problematycznym dzieckiem na świecie, które przyjmuje dosłownie wszystko z dobrodziejstwem inwentarza, ale od czasu do czasu da popalić, tak na przykład między 3 a 4:00 nad ranem. W Polsce jej się wszystko (sen i apetyt) poprzestawiało, więc musimy zdobyć rutynę na nowo.


Grunt, że między nami (mną a Mężem) już od jakiegoś czasu dużo lepiej, coś tam sobie wypracowaliśmy w ramach jakiejś rutyny. Chyba u niego w pracy lepiej a ja też jestem mniej sfrustrowana. Zwycięstwo!



Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze