Rzeczy małe i duże

Choć powinnam ten post zatytułować „czas”.

Zawsze było mi żal ludzi, którzy nie mają urlopu tudzież którzy nigdzie nie wyjeżdżają w lato.
Ale w to lato – to my. Powodów jest kilka, ale głównie chodzi o stres związany z 2 nowymi sprawami – maleńkie dziecko i nowa praca w korporacji.

Mimo tego, że lato w Belgii do wielkich przyjemności nie należy, widzę pewne korzyści z tej sytuacji:
- cieszenie się mniejszymi (a to gofr z bitą śmietaną, a to film, a to skradzione 5 minut świętego spokoju) i większymi sprawami (teściowa pilnująca dziecko, paczka-niespodzianka z Kanady, brat odwiedzający)
- więcej pieniędzy na odnowienie własnej szafy (K. mi powiedziała „nie czekaj na lepsza pogodę ani figurę, po prostu ubieraj te nowe rzeczy” – tak też zrobiłam)
- więcej czasu dla znajomych (długie rozmowy ale także przypadkowe spotkania), stanowienie wzajemnej inspiracji, zaciśnięcie więzi 
- więcej czasu na odkrywanie własnej dzielnicy – ta myśl zasługuje na oddzielny wpis
- więcej czasu na odkrywanie własnej okolicy – jednak Ardeny we wrześniu (?)
- więcej czasu dla siebie – gdy zostawiam Małą z kimś innym (podczas gdy w podróży byłaby z nami 24/24)
- więcej czasu na szukanie pracy, na lepsze przygotowywanie się (a nie pod presją czasu)
Nie jest więc źle!

Tytuł zdjęcia: uśmiecham się, więc żyję J


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze