Goście

Od narodzin Elianki, mamy gości. Są goście i goście. Istnieją goście z dziećmi i bez, tak samo jak z dobrą wolą czy ze zdrowym rozsądkiem. Czy bez. Wokół niektórych trzeba skakać, inni nie rozumieją, że już może czas się zbierać. O prezentach nie piszę, bo to trzeba by oddzielny wpis.

Ostatnio spędził z nami 3,5 dnia mój brat. I życzyłabym każdemu takiego gościa: kochającego dzieci i obytego z nimi, chętnego do pomocy i pilnowania ich, nieinwazyjnego, doceniającego wszystko i wszystkich, otwartego na nasze sugestie i propozycje. Dzięki niemu (i częściowo dzięki mężowi, który po pracy został z córką przygotowując na kolację małże podczas gdy ja z bratem wyskoczyłam do spa) nie wiedziałam, że mam dziecko J


Braciszku, życzę ci jak najlepiej! Dziękuję!


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze