Opcja lokalna
W tym tygodniu zostawiłam dziecko dwa razy: raz w
poniedziałek, w ciągu dnia, z zupełnie obcą osobą (opiekunką [1]) a drugi w sobotę,
na troszkę ponad 24h, z Mężem i jego rodziną. W poniedziałek musiałam, podczas
gdy w sobotę chciałam (i też poniekąd musiałam) odsapnąć. Dużo się dzieje,
pogoda męcząca (w kratkę), nie dosypiam, nawet jeśli na taką nie wyglądam.
Gdy snułam plany na ten mój dzień, początkowo myślałam,
że pojadę w Ardeny (ok. 150km), potem, że chociaż pod miasto, na cały dzień do
spa. Ale później stwierdziłam, że dzień bez Męża i dziecka to luksus broniący
się sam i niepotrzebujący upiększenia J Wybrałam więc opcję lokalną J
Otóż podczas jednego ze spacerów, odkryłam coś a la
instytut piękności w pseudo-marokańskim stylu i zdecydowałam się na półgodzinny
masaż (pleców). Śmieszne miejsce, nowe, ale zupełnie niepasujące do serca
dzielnicy europejskiej. Mam wrażenie też, że im bardziej im zależało na
jakiejkolwiek autentyczności, tym mniej im to wyszło. A masowała mnie Rumunka J W każdym bądź razie, zrobiłam pranie,
wysterylizowałam butelki, byłam na zakupach, zjadłam ciastko, obejrzałam dwa
filmy i … padłam.
Spałam przez 12h, i nie ruszyłam się z mojej
dzielnicy.
[1] Cieszę się z tej opcji, i jeśli mam i tak dziecko zostawiać z obcymi osobami, to lepiej wcześniej niż później. Pani, lat 63, sprawdziła się i Elianka, przy najmniej na pierwszy ani na drugi rzut oka, nie ma żadnych oznak traumy...
Commentaires
Enregistrer un commentaire