Z pasją

W ostatnim tygodniu spotkałam wielu ludzi z pasją. I co ciekawsze, ci ludzie z tych swoich pasji żyją: pan od kreatywnego pisania, pani od koni, właściciele B&B w Ardenach, którzy są też architektami wnętrz. Właśnie tam spędziliśmy ostatnie 3 dni, rodzinnie. Było pięknie. Bo to piękna okolica – małe miasteczka i wsie rozsiane po zalesionych pagórkach, zadbane domy – nie jakieś rozdmuchane, nowobogackie gargamele, ale najczęściej przebudowane i rozbudowane z gustem małe farmy i gospodarstwa z XIX w. Ludzie tam żyją według własnych standardów i oczekiwań, nie roszczą sobie pretensji zmieniania świata, na lepsze czy na gorsze. Nie biegną za pieniądzem, choć żyją wystarczająco atrakcyjnie, by mieszczuch im pozazdrościł. Albo przynajmniej takie sprawiają wrażenie.

Ponieważ w to lato specjalnie z wiadomych przyczyn nie szaleliśmy, bardzo doceniliśmy te 3 dni i niczego sobie nie żałowaliśmy. Miało być przyjemnie i już J

Może nie był to jakiś wyjazd stulecia, ale zmiany scenerii chyba nigdy nie trzeba jakoś specjalnie zachwalać. Świeże powietrze, spacery, spanie, mili ludzie, ładna architektura i przyroda, restauracje, przejażdżka konna, fakt, iż odbyło się bez kłótni i spięć (choć ostatnio, wraz z nadmiarem zajęć, i tak mijamy się w drzwiach, a więc okazji jest też mniej) oraz stwierdzenie, że z dzieckiem można – napawa pozytywnym nastawieniem.

Jutro kolejny, zalatany tydzień…





Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze