Escritoressa

Moje czteromiesięczne dziecko zachowuje się jak noworodek pod względem spania i jedzenia. I wszystko by było super (niech je i rośnie), tyle że to ja wstaję co 3-4h… no i jak to z dziećmi bywa, cały czas coś: a to zatwardzenie, a to kaszel, a to zapalenie spojówki… dzięki czemu mieszkanie stało się apteką, a ja specjalistką od homeopatycznych leków J no i to odkrywanie nowych możliwości: puree ziemniaczane można kombinować z warzywkami (tu nie daje się kaszek) typu cukinia, brokuły, czyli rzeczy, o których do tej pory miałam pojęcie mgliste.

Po za tym niedosypianiem, mogę się jednak pochwalić spokojnym i rodzinnym weekendem, spacerkami na targ (mango, figi…owoce, nie majtki) oraz buszowaniem w ulubionej kawiarnio-księgarni, w której zostawiliśmy dużo pieniędzy ulegając pięknym albumom, pomysłowym zbiorom cytatów, gorączce prezentów i korzystania z życia pod tytułem picia prosecco etc.

Ostatnie spotkania – od prawdziwych z Martyną i moją Afro-Amerykanką po wirtualne z Kasią i Ingą – podczas których dosłownie wszystkie chciałyby coś w swoim życiu zmienić, oraz zbiegnięcie się w czasie (wierząc czy też nie w przypadek, niepotrzebne skreślić) z poznaniem nowej, bardzo ciekawej i (znów!) bardzo podobnej do mnie osóbki (Ruani z Australii) oraz z odkryciem pewnego zjawiska (dzięki rozmowie TED, ale o tym później), skłoniły mnie, mimo zmęczenia wynikającego z niedosypiania, do sfinalizowania mojego lingwistyczno-literackiego projektu.

Escritoressa to mój otwarty mini projekt pisarsko-literacko-lingwistyczny, o którym już myślę od jakiegoś czasu. Mniej osobisty niż prywatne strona fb, bardziej dynamiczny/interaktywny niż blog. Będzie to miejsce poświęcone refleksjom i inspiracjom dotyczących książek, wielojęzyczności, motywacjom, samoświadomości oraz wyborom J

Strona www oraz stronka na fb (gdzie umieszczam na bieżąco nowinki ze świata literackiego: nowe publikacje, co czytam/polecam/kupuję, cytaty, nagrody itd.) już są.

No i uwaga: blog też tam przenoszę, bo chcę, by wszystko było w jednym miejscu… (strona jest po angielsku, ale blog pozostaje po polsku)

Zapraszam!






Commentaires

  1. Tinko, gratulacje nie tylko za pomysł ale przede wszystkim wolę działania młodej mamy. Podziwiam Cię za zdolność zarządzania polsko, francusko i angielsko-języczna jażnią w taki sposób, że rozumie Cię nie tylko mąż i córka ;) Bonne continuation et keep in touch. Kej

    RépondreSupprimer

Enregistrer un commentaire

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze