W każdą stronę
Mąż sobie pojechał
nocować do rodziców, więc mam dobę dla siebie. I komputer – odkąd rozwalił swój
w Afryce, monopolizuje mój…
Nie marnując czasu,
zrobiłam więc intensywny research.
Lilka
Pawlikowska-Jasnorzewska napisała w swoich zapiskach „Wojnę szatan spłodził”,
że „po prostu za trudno być mną”. Też czasem mi trudno wytrzymać sama ze sobą,
ale nie dlatego, że się nie lubię czy że jestem depresyjna lecz dlatego, że ja
chcę za dużo na raz. Za dużo rzeczy mnie interesuje, pasjonuje wręcz; wiadomo,
nie od dziś, że rozchodzę się w każdą stronę i na niczym nie mogę się skupić. Chciałabym,
na przykład, jednocześnie pracować w małej, kameralnej strukturze i w wielkiej,
międzynarodowej instytucji, która by była w sercu wydarzeń. Wieczorami mogłabym
się dokształcać z księgarstwa oraz udzielać się wolontariacko w dziedzinie
alfabetyzacji. A może jednak ten zawód nauczyciela? Wrócić na studia? Ale z
czego? Bibliotekarstwo mnie pociąga. Między czasie szukam kursów z kreatywnego
pisania, ale takich intensywnych, marzę o Santorini pod koniec lata, negocjuję
z koleżankami pobyt w spa, czytam, pracuję nad swoją książką, umawiam się,
oddaję samochód do warsztatu, zastanawiam się czy zamówiony przewijak już
dotarł do Warszawy. Robię notatki, w telefonie, na tablicy, na post-itach, nie
chcę, by cokolwiek mi umknęło! Tyle rzeczy mnie kręci, od pomocy rozwojowej,
filmach dokumentalnych o Afryce, portugalskiego po tłumaczenie literatury!
Już wcześniej zaopatrzyłam
się we wszelkiego rodzaju tablice (korkowe, kredowe, magnetyczne), flip charty,
notesy, itd. żeby, choć na chwilę spróbować zatrzymać swoje biegnące myśli.
Wszędzie robię jakieś notatki, zapiski, w telefonie, na post-itach, w książkach,
wszystko mnie inspiruje, niczego nie chcę przeoczyć. Nie chcę Męża obarczać
swoim niezdecydowaniem (jak on w ogóle ze mną wytrzymuje?), na coacha mnie nie
stać, więc sama muszę sobie odpowiadać na postawione pytania. Dlaczego nie mogę
się na nic zdecydować? Wybrać jakiejś specjalizacji, jednej drogi? Dlaczego
boję się zamykających się drzwi? A może taki właśnie mój urok i powinnam to
zaakceptować, a nie z tym walczyć?
Po północy padłam,
czytając jeszcze „Muzeum Niewinności” Pamuka, które dostałam od brata i
bratowej „bo okładka ładna” J
Myślałam, że tylko ja mam nadmiar różnych pomysłów... :)
RépondreSupprimerCały czas czekam, aż sie nimi podzielisz :-)
RépondreSupprimer