Alienacja

Udało mi się popchnąć grubszy dossier, więc luz J

Powoli wszystko wraca do normy (naszej), życie socjalne w pełni, Narzeczony prowadzi intensywnie research związany z Afryką, w przerwach sprząta i gotuje. Trafił mi się wyjątkowo altruistyczny egzemplarz J Ja zmywam.

Z tą Afryką nie wiążemy nie wiadomo jakich nadziei, zwłaszcza po dominikańskiej nie-przygodzie. Będzie dobrze, jak przeżyjemy.
 
Niestety wczoraj przez cały dzień padało, więc jogging był z serii „uciekam przed deszczem w baletkach starając się po drodze nie zabić”.
Baletki musiałam wyrzucić.


Wieczorem, po tym jak nadrobiłam zaległości z amerykańskich mutantów („X-men”), tłumaczyłam Narzeczonemu „Antygonę w Nowym Jorku”. 


Commentaires

Posts les plus consultés de ce blog

Powrót do rzeczywistości… ale do której?

Nowa książka

pierwsze półrocze